"Brak wizji, podwyżki i szukanie na was haków" - tak często mieszkańcy w rozmowach opisują nam aktualną sytuację w Oleśnicy. Czy rzeczywiście ten opis przedstawia politykę obecnego burmistrza?


Minęła kolejna sesja, tymczasem nie widać ani "blasku" Oleśnicy, ani czystego miasta, ani bieżącego odśnieżania dróg i chodników, ani jakiegokolwiek pomysłu na rozwój. Co otrzymujemy? kolejne podwyżki. Prawdopodobnie na przyjęcie czekają już następne.

Mieszkańcy alarmują, że jako Oleśnica Razem możemy spodziewać się ataków, szukania dziury w całym, rzekomych afer poprzedniej ekipy, a wszystko po to, by przykryć w przekazach medialnych złą i antyspołeczną politykę finansową miasta.

Podobno ratusz spodziewa się fali niezadowolenia społecznego z powodu wzrostów cen za rozmaite usługi, więc gorączkowo szuka tzw. haków na dotychczasową administrację, by nieco przekierować uwagę mieszkańców.

Nie wiemy czy to prawda, ale podwyżki są faktem.


Zmniejszono już miejskie dotacje dla dzieci w niepublicznych przedszkolach, co w efekcie prędzej czy później przyniesie rodzicom podwyżkę opłat czesnego. Władze nie uwzględniły społecznego stanowiska w tej kwestii i dotację obcięły.

Nie obcięły za to uposażenia dla dwóch wiceprzewodniczących Rady Miasta, a taki projekt ostatnio przygotowaliśmy. Radni jednak nad nim się nie pochylili, bo przedstawiciele komitetu Jana Bronsia po prostu go z porządku obrad usunęli.

To jednak mniejszy problem, chociaż będzie kosztował budżet miasta kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Większym obciążeniem dla budżetów oleśnickich rodzin będzie wprowadzenie od 1 lutego dotkliwych podwyżek opłat za ciepło!

Średnia cena ciepła dla odbiorcy końcowego wzrośnie ponad 13%. Dla niektórych odbiorców (zależnie od zamówionej przez nich mocy cieplnej) podwyżka może być jeszcze bardziej bolesna. Nasi radni próbują wyjaśnić tę przykrą niespodziankę. Przypominamy, że ustalone w styczniu 2018 roku dotychczasowe stawki opłat, zaakceptowane przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, mogły jeszcze obowiązywać do końca 2019 roku! Skąd więc podwyżka już w lutym?

Niepokojący jest również fakt, że ceny stałych elementów opłat za ciepło (a te w sposób bezpośredni nie zależą od zużycia ciepła) rosną o wiele bardziej niż koszty samej energii cieplnej. W ocenie mieszkańców świadczyć to może o braku rzetelnej analizy kosztów ciepłowniczych, której nieprecyzyjne założenia przerzucane są na odbiorców końcowych. Mieszkańcy zgłaszają słuszną uwagę, bowiem mamy oto taką sytuację, że aż o 17,2 % podniesiono stawkę stałej opłaty przesyłowej. Natomiast sama cena ciepła, którą można uzasadnić wzrostami cen węgla oraz opłatami za emisję CO2, wzrosła o 4,3 %.

Radni Oleśnica Razem próbują wyjaśnić bulwersującą mieszkańców sprawę wysokich podwyżek wprowadzanych przez miejską spółkę. Podczas ostatniej sesji pisemne zapytania dotyczące podwyżki złożył do burmistrza Jana Bronsia radny Tadeusz Żółkiewski. W obronie portfeli lokatorów spółdzielni "Zacisze" stanął z kolei radny Kazimierz Karpienko. W wystąpieniu podkreślił, że kilka tysięcy mieszkańców "Zacisza" zrezygnowało z gazowych podgrzewaczy wody (tzw. junkresów) i wydało poprzez fundusz remontowy spore pieniądze z myślą, że ciepła woda z miejskiej ciepłowni będzie w przystępnej cenie. Inwestycję spółdzielcy wykonali, "ciepła woda w kranie" płynie, ale po tak drastycznych podwyżkach przyjdzie im słono za nią płacić.

Nie mamy również wątpliwości, że wzrost opłat za ciepło z miejskiej spółki zniechęci wielu potencjalnych odbiorców do podłączenia się do miejskiej ciepłowni. Pozyskiwanie nowych odbiorców to przecież także likwidacja starych, dymiących kotłowni, opalanych paliwem stałym. Przez drastyczne podwyżki miejskiej ciepłowni, założenia systemowej polityki walki z niską emisją i efektem tzw. smogu legną w gruzach. Ostatnie wskaźniki jakości powietrza nie napawają optymizmem, czy zatem obecne władze miasta mają jakieś alternatywne rozwiązania?

Kolejnym przykładem antyspołecznej polityki władz jest ustalony ostatnio poziom bonifikaty w opłacie za przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności. Michał Kołaciński (Oleśnica Razem) postulował, by ustalić ją na poziomie 95%. Niestety wariant przegłosowany przez radnych grupy Jana Bronsia (jeden był przeciw) daje mieszkańcom tylko 60% bonifikaty.

O co chodzi? Podamy prosty przykład.

1. Załóżmy, że płacisz 500 zł rocznej opłaty z tytułu użytkowania wieczystego.
2. Ustawodawca określił, że za 20 (słownie: dwadzieścia) opłat rocznych przekształcisz dotychczasowe użytkowanie wieczyste w pełną własność.

WARIANT ZGŁOSZONY PRZEZ POPRZEDNIEGO BURMISTRZA MICHAŁA KOŁACIŃSKIEGO (KLUB RADNYCH OLEŚNICA RAZEM) ZAKŁADAŁ ZASTOSOWANIE 95 % BONIFIKATY, CZYLI PŁACISZ 5%:

(500 x 20) x 5% = 10 000 x 5 % = 500 zł

tzn. że płacąc 500 zł już w tym roku stajesz się pełnym właścicielem gruntu pod swoim budynkiem jednorodzinnym czy proporcjonalnego udziału w gruncie pod budynkiem wielorodzinnym!

WARIANT PRZEGŁOSOWANY NA SESJI RADY MIASTA 24.01.2019 R. PRZEZ RADNYCH KOMITETU JANA BRONSIA USTANOWIŁ 60% BONIFIKATY, CZYLI PŁACISZ 40%!

(500 x 20) x 40% = 10 000 x 40% = 4000 zł

tzn. że dopiero płacąc jednorazowo 4000 zł staniesz się pełnym właścicielem gruntu pod swoim budynkiem jednorodzinnym czy proporcjonalnego udziału w gruncie pod budynkiem wielorodzinnym.

RÓŻNICA 3500 ZŁ (4000-500)

Władza, która przyjęła tak fatalne dla oleśnickich rodzin rozwiązanie, szła do wyborów z hasłem "Odpowiedzialni za Oleśnicę". Ta "odpowiedzialność" wydaje się póki co sprowadzać do nieustannego usiłowania rozliczania poprzedniej ekipy, brakiem jakiegokolwiek pomysłu na rozwój miasta i sięgania do portfeli mieszkańców.