Skok na kasę

Znakomite wiadomości dla wszystkich, którzy zachwyceni są wszechobecnym brudem w Oleśnicy, skandalicznym stanem dróg, brakiem transparentności w zarządzaniu miastem, tworzeniem wysokopłatnych stanowisk dla przyjaciół ratusza, podwyżkami miejskich opłat, obietnicami bez pokrycia, bezczelnością i arogancją władz miasta.


Ucieszą się także ci, którym radość sprawiają fatalnie wykonane i przepłacone inwestycje, nieprzemyślane projekty, krótkowzroczność miejskich decydentów, konsekwentne niszczenie budżetu obywatelskiego i marginalizowanie roli mieszkańców Oleśnicy przy podejmowaniu decyzji, które ich dotyczą.


Powody do zadowolenia będą miały również osoby gustujące w drenowaniu ich kieszeni przez kolejną już podwyżkę lokalnych podatków oraz tolerujące swoich niekompetentnych i leniwych przedstawicieli w Radzie Miasta.


Dla opisanych powyżej osób - jeśli rzeczywiście istnieją - mamy radosną informację.


Otóż władze Oleśnicy zostały docenione! Nic dziwnego: taki trud musiał w końcu ktoś dostrzec. A że oleśniczanie jakoś nie dostrzegli u włodarzy niezwykłego poświęcenia popartego "wiedzą i doświadczeniem", włodarze zmuszeni byli docenić się sami. A docenienie to ma praktyczny i policzalny wymiar, wyrażony w złotych polskich. Bardzo wielu złotych...


Władze miasta przygotowały bowiem na nowy rok "prezenty". Jeden dla mieszkańców, a drugi dla siebie. Obie grupy dostają podwyżkę! Przy czym oleśniczanie dostają od Jana Bronsia i jego radnych podwyżkę podatków, a Jan Bronś i jego radni dostają od siebie podwyżki uposażenia. Wysokie!


W uzasadnieniu projektu uchwały Rady Miasta w sprawie ustalenia wysokości diet radnych przewodniczący Aleksander Chrzanowski pisze: "Konieczność podjęcia niniejszej uchwały wynika z wejścia w życie ustawy z dnia 17 września 2021 r. o zmianie ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (...)". Tymczasem okazuje się, że żadna ustawa nie narzuca radom gmin wprowadzenia podwyżek diet!


Dlaczego Chrzanowski manipuluje (by nie powiedzieć, że kłamie), iż uchwalenie sobie podwyżek jest "koniecznością"? Tego nie wiemy, ale sam przewodniczący dawał już przykłady braku znajomości przepisów.


Przyznanie sobie podwyżek to suwerenna i polityczna decyzja Rady Miasta. Nie ma tu żadnego przymusu, "konieczności" czy innych wymogów ustawodawcy, którymi można by tłumaczyć swoją pazerność. Mimo to rządząca Oleśnicą większość radnych Bronsia i PiS chce sobie podwyżki przyznać. I to sowite!


1. Przewodniczący Rady Miasta Aleksander Chrzanowski (autor projektu uchwały!) wnioskuje dla siebie o maksymalną możliwą podwyżkę: oczekuje diety w wysokości 3.220 zł! To podwyżka aż o 60%...


2. Wiceprzewodniczący Rady Miasta Jacek Malczewski i Wojciech Bartnik będą dostawać więcej niemal o 70%! Dotąd otrzymywali (w sumie za nic) nieco ponad 1600 zł, teraz ich dieta wyniesie ponad 2.700 zł!


3. Przewodniczący komisji stałych Grzegorz Żyła, Marek Kamaszyło, Marek Czarnecki, Sylwia Wawrzyńska i Kazimierz Karpienko dostawali dotąd 1.803 zł. Po podwyżce dostaną 2.705 zł.


4. Sekretarze komisji dostaną dodatkowo (poza dietą) po 428 zł "funkcyjnego". Zadanie sekretarza polega na opisaniu przebiegu posiedzenia komisji, która zbiera się raz na miesiąc. Najczęściej takie protokoły nie są dłuższe niż dwie strony. Warto w tym miejscu przypomnieć, że sprawująca w Oleśnicy władzę większość zmieniła sobie Statut Miasta w ten sposób, że radni mogą pełnić kilka funkcji w komisjach. Przewodniczący mogą zatem być jednocześnie sekretarzami - taki wybieg pozwoli im w efekcie wyciągnąć z miejskiej kasy 3.133 zł. Miesięcznie!


5. Radni, którzy nie pełnią żadnej funkcji (w obecnej kadencji to Oleśnica Razem i Koalicja Obywatelska) mają otrzymać podwyżki z 1.082 zł do 1.718 zł.


Klub Oleśnica Razem będzie głosować PRZECIW podwyżkom. Radni pracują dla miasta i jego mieszkańców społecznie, a tak olbrzymie podwyżki diet nie mają żadnego uzasadnienia. Nie zgadzamy się, by radni wypychali sobie kieszenie pieniędzmi mieszkańców, na których nakładane są przez miasto coraz wyższe podatki! Dotyczy to zwłaszcza tych radnych, którzy nie przychodzą na sesję, a chęć dyskusji na najważniejsze dla mieszkańców tematy nazywają "zawracaniem głowy".

To nie wszystko, bo o podwyżkę zawnioskował dla siebie również Jan Bronś. W przeciwieństwie do diet radnych, korekta uposażenia wójtów/burmistrzów/prezydentów miast jest faktycznie obowiązkowa, jednak ustawodawca pozostawia radnym dowolność w ustaleniu jej wysokości, określając minimalny poziom. Ale burmistrz Oleśnicy minimalistą nie jest.


Spadkobierca technologicznej myśli budowlanej Imhotepa chce bowiem - wraz ze wszystkimi dodatkami - zarabiać 20.000 zł! Kiedyś powiedział, że "PeTunia non olet", zatem faktycznie można go pochwalić za swoistą konsekwencję, nie tylko w kwestii językowych lapsusów.


Jan Bronś oczekuje wynagrodzenia zasadniczego w wysokości 10.340 zł, do którego dochodzą dodatki funkcyjne i specjalne w kwocie 7.587 zł i dodatek za wysługę lat - 2.068 zł. W stosunku do obecnego wynagrodzenia burmistrz Oleśnicy żąda niemal 90% podwyżki! Oczywiście radnym i burmistrzowi płacą mieszkańcy - ci sami, którym władze miasta zafundowały podwyżkę podatków.


Warto wspomnieć, że burmistrz - jak wszyscy pracownicy sfery budżetowej - co roku otrzymuje tzw. trzynastkę. Wszystko razem pozwoli mu zarobić w ciągu roku ok. ćwierć miliona złotych. A przecież ustawowe minimum, jakie należy się burmistrzowi Oleśnicy, to nieco ponad czternaście tysięcy zł. Wraz z dodatkiem za wysługę lat Bronś dostawałby wówczas ok. 16.500 zł.


Na ambicje naszego włodarza to jednak za mało i chce zarabiać podobnie, jak chociażby prezydenci Lublina (21.485 zł) czy Wrocławia (20.400 zł). Wiele gmin i miast w Polsce przyjęło wynagrodzenia dla swoich wójtów i burmistrzów na najniższym możliwym po ustawowej podwyżce poziomie. U nas to, jak się okazuje, niemożliwe.

Janowi Bronsiowi i jego radnym proponujemy zatem zmianę hasła wyborczego z "odpowiedzialni za Oleśnicę" na "ODPOWIEDZIALNI ZA WŁASNĄ KIESZEŃ". Szkoda, że kosztem kieszeni mieszkańców.




286 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie